***
Wyimaginowany Wirtualny Wolnościowiec (aka World Wide Web): Dzień dobry. Mamy przyjemność przedstawić panu sprawę Tybetu.
Krogulczas: Tybetu? A co takiego się z nim dzieje?
WWW: Jest represjonowany! Nasz raport wszystko panu wyjaśni.
K: [rzuca okiem na zawarte informacje] Chwila, chwila, tylko dajcie mi króciutką chwilę.
Po pierwsze, dlaczego atakowany jest znicz olimpijski, który po raz trzeci w całej historii nowożytnej został z tej okazji zgaszony? Symbol pokoju nagle został znieważony, zbeszczeszczony i okrzyknięty symbolem ucisku! Cóż powiedziałby biedny Pierre de Coubertin? W igrzyskach widział sposób na rozstrzyganie konfliktów międzynarodowych, tak jak w czasach starożytnych na czas igrzysk w całej Grecji zawieszano działania wojenne. To była jego idea- idea pokoju, porozumienia i braterstwa.
Po drugie, czemu atakujecie właśnie igrzyska? Co ma w tym przypadku sport do polityki? Przedstawię Wam kilka faktów dla zilustrowania o co mi się rozchodzi.
Fakt #1: W maju 1951 rząd Tybetu ratyfikował siedemnastopunktowe porozumienie potwierdzające chińskie zwierzchnictwo nad Tybetem. Już podczas negocjacji, czyli kilka miesięcy wcześniej, ONZ przestało interesować się sprawą
Fakt #2: W marcu 1959 ludność Tybetu wznieciła powstanie przeciw rządowi ChRL. Nieudane. Zginęło Budda wie ilu ludzi, nie jest to ważne. CIA wspierało to powstanie, finansowo i szkoleniami. W ramach projektu Circus, przeszkolono całe 259 agentów, z których większość zginęła bądź została wyłapana. Bunt trwał, a CIA kontynuowało projekt do 1972 roku, po czym zaprzestano jego realizacji, kończąc dogorywające powstanie.
Fakt #3: Centralny Rząd Tybetański Jego Świątobliwości XIV Dalajlamy, uformowany po ucieczce tegoż Dalajlamy do miejscowości Dharamsala w indyjskim stanie Himachal Pradesh. Rząd ten nie jest uznawany przez żadne państwo na świecie.
Fakt #4: Przez ponad 50 lat oficjalnie nie potępiano działań ChRL. Wcześniej, na początku XX wieku, był miejscem krwawej rywalizacji brytyjsko-chińskiej.
Te cztery fakty stricte historyczne nasuwają mi tylko jedną myśl- Tybet od ponad 50 lat jest sam, a od ponad 100 lat oficjalnie nie jest w stanie bronić swojej suwerenności.
WWW: Skoro mowa o politycznych wydarzeniach, wielu polityków odmówiło przybycia na ceremonię rozpoczęcia igrzysk olimpijskich, m.in. prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk.
K: [śmieje się] Ci, którym życie miłe, pojawią się. Gdzie leży Lhasa, a gdzie Pekin? Widzicie, to czysta geografia- Chiny są położone na szczycie, a Tybet w depresji.
WWW: Przecież Tybet jest położony na Wyżynie Tybetańskiej, a Himalaje...
K: Na szczycie gospodarki światowej i w deresji tejże gospodarki światowej. Gdzie tu porównanie? Jaki kontra buldożery. Lhasa wobec Beijingu, Szanghaiu, Honk-kongu czy Chengdu. Starożytne świątynie kontra nowoczesne centra światowego handlu. Gospodarka kapitalistyczna kontra feudalna. 1400 milionów Chińczyków kontra 2 miliony Tybetańczyków. Gdzie tu konkurencja?
WWW: Dobrze wiesz, że nie chodzi nam o gospodarkę. Tu chodzi o kulturę, wolność i przede wszystkim- życie! Czytałeś, ilu ludzi zginęło w wyniku terroru, prześladowań i walk.
K: I to statystyki mają do kogokolwiek przemówić? W 1953 roku (dwa lata po wspomnianym siedemnastopunktowym porozumieniu) przeprowadzono spis powszechny, rejestrujący 1,27 milionów Tybetańczyków. Po drodze, Chiny zostały oskarżone wymordowanie 1,2 miliona ludności Tybetu. Przetrwało jakieś... 70 tysięcy Tybetańczyków? Obecnie Tybet liczy ok. 2,5 miliona ludności, co oznaczałoby 3571-krotny wzrost. Nieźle jak na wymordowany na ludobójczą skalę naród. Osobiście darowałbym sobie wypychanie luk w tekście statystykami.
WWW: Zwróć jednak uwagę, że jest to prawdopodobnie najstarszy, zaraz po australijskich Aborygenach, naród świata. Przez politykę rządu chińskiego, grozi mu zagłada.
K: Tak, zgadzam się z tym. Niestety, dla świata nie jest opłacalne wyzwolenie Tybetu. Byłby to drogi i długotrwały proces wyzwalania spod władzy Chin, który się nie zwróci, bo Tybet jest krajem zbyt zamkniętym i zbyt trudnym do eksploatacji, chociażby najbogatszych złóż uranu na świecie. Nota bene, Chiny raczej tak chętnie takiego skarbu nie oddadzą.
WWW: Rozumiemy więc, że nie masz zamiru przyłączać się do akcji bojkotowania Olimpiady Pekin 2008 w obronie praw człowieka w Tybecie?
K: Dokładnie tak. Zgadzam się z panem Juanem Antonio Samaranchem. Powiem więcej- potępiam Wasze działania. Nie dlatego, że są one bezcelowe, ani też nie dlatego, że zajmujecie takie stanowisko po raz pierwszy od wielu lat i prawdopodobnie wygaśniecie zaraz po zakończeniu Olimpiady. Dla mnie, Wasze działania miały i mają charakter terrorystyczny, który zagraża światowej społeczności zjednoczonej wokół Ducha Olimpijskiego.
A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe? Takim zachowaniem jedynie gwałcicie normy tak ważne dla całego świata, w imieniu którego ponoć występujecie! To taka jest odpowiedź społeczeństwa demokratycznego na represje totalitarnego reżimu?
***
Zapraszam do komentowania. Tak, nawet tegorocznych maturzystów z WOS'u ;).

6 komentarzy:
Dla mnie Krogul jest autorytetem w pisaniu (wszystkiego) i próbując go naśladować(pisząc choćby ten komentarz) ośmieszyłbym się więc napiszę co ja wyniosłem z tego powyżej napisanego tekstu. W sumie nie wiem czy był pisany na faktach ale był genialny. A propo maturzystą z WOSU'u nie jestem więc nie szukajcie u mnie poprawek powyżej zamieszczonego tekstu.
Fakty są oparte na faktach, to zaręczam :). Wywiad sam z siebie jest jedynie fikcją publicystyczną.
A tak poza tym... polecam znalezienie jakichś innych wyroczni, bo ja to w sumie pikuś jestem wobec całego Internetowego Świata. I skoro o nich mowa, ciekaw jestem jak bardzo jesteście obeznani z geografią :)
Map of online communities :)
"Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło, rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać."
A. de Saint-Exupéry
"Wielkie mocarstwa zadecydują, co Polsce się należy (…) Nie mam zamiaru (…) targować się z Polską albo innymi małymi państwami."
F. D. Roosevelt
Terrorysta mówi.
Nie wiem, co powiedziałby de Coubertin na zgaszenie znicza. Nie wiem też, co powiedział, gdy w 1896 roku Grecy odmówili mu podziękowań za reaktywację igrzysk. ( W ogóle historia skandali związanych z olimpiadami, zwłaszcza tymi pierwszymi, jest bardzo długa, ale my mamy pisać o czymś innym.) Symbol pokoju mówisz? Niby od pokojowego współzawodnictwa? A co powiesz o pokojowym współzawodnictwie na boisku niedoczyszczonym jeszcze z krwi?
Tybet ratyfikował porozumienie z Chinami piszesz… Rząd PRL w 1944 roku i później też ratyfikował sporo rzeczy. Ale wiesz co? Jakoś entuzjazmu ludności to nie wzbudziło.
"Oskarżcie także wolność, nieznane wam słowo,
Ten odwieczny zabobon, co zawsze nas dzieli,
Cały kraj polski weźcie, zamknijcie go w celi
I wprowadźcie pod sztykiem na salę sądową.
I choć wyrok spiszecie w ciemnicach swych na dnie
By w kremlińskiej go potem ujawnić asyście,
Jeszcze ten, kto jest wolny, bez trudu odgadnie,
Że zbrodniarzem w tej sali nie my, ale wyście." *
ONZ przestało się interesować w 1951? No patrz pan, a ja widzę, że rezolucje na cytowanej stronie pochodzą z 1959, 1961 i 1965 roku. Możesz zauważyć w takim razie, że oficjalnego protestu nie było od ponad 40 lat. A czego się spodziewasz od organizacji, która Chiny ma w Radzie Bezpieczeństwa i byłej Komisji Praw Człowieka( którą w końcu musiano zastąpić Radą Praw Człowieka, by dłużej się nie narażać na ośmieszenie i lekceważenie postronnych obserwatorów)?
Czego to zresztą miałoby dowodzić? Chyba tylko, tego, że ONZ-em kierują jacyś potomkowie Dulskiej.
Żydzi z getta warszawskiego kierowali odezwy do swych rodaków w Stanach, ostatnią chyba tuż przed powstaniem. Zignorowano ich, podobnie jak zignorowano samobójstwo Szmula Zygelbojma w Londynie.
W 1945 roku RJN wysłała do ONZ raport o sytuacji Polski. Olano go ciepłym moczem.
Tak, to prawda, było powstanie w Tybecie. Zginęli ludzie. I co z tego? Międzywojenni pacyfiści twierdzili, że w I WŚ zginęło za dużo ludzi, więc obecnych dyktatorów trzeba głaskać i pozwalać im na wszystko. Byle tylko nie doszło do wojny. Czym się skończyła ich polityka, wszyscy wiemy.
Popierało ich CIA. Czy to ma być argument przeciw? Chiny poparły Koreę, ZSRR popierał państwa arabskie i polecił rządowi PRL „wyuatować” swoich Żydów. Czy za niemoralne uznajesz postępowanie aliantów wspierających podczas wojny ruchy oporu w okupowanej Europie? A może zrzuty dla powstania warszawskiego były wtrącaniem się w wewnętrzne sprawy III Rzeszy?
Tybetu nikt nie uznaje? To przeczytaj sobie o rozpadzie Jugosławii i o tym, jak nowe państwa pojawiają się na arenie międzynarodowej. A czy nieuznawanie rządu Tybetu wiąże się z nieuznawaniem praw człowieka dla Tybetańczyków?
„Fakt #4: Przez ponad 50 lat oficjalnie nie potępiano działań ChRL. Wcześniej, na początku XX wieku, był miejscem krwawej rywalizacji brytyjsko-chińskiej.”
Na początku XX wieku, według mojej skromnej wiedzy nie istniała ani ChRL ani ONZ. W ogóle nie było organizacji, która mogłaby „oficjalnie” kogokolwiek potępić. To tylko dowodzi, że Tybetańczycy mogliby sobie zaśpiewać zmienioną wersję tej zwrotki:
"My przyjmiemy wasz werdykt. Nie zdoła was zawieść
Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia,
Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia,
Niezmienna wasza przemoc i gwałt i nienawiść."*
Chiny mają buldożery, Tybetańczycy jaki. Oprócz tego, że masz rację, nie wiem, czego ma ten kuriozalny argument dowodzić. Że Chiny, jako państwo bardziej rozwinięte ekonomicznie ma prawo anektować swoich sąsiadów? To nie zdziw się, jak kiedyś rano wyląduje w twojej sypialni Freikorps. Ale ciebie to nie powinno zdziwić (masz przygotowany chleb i sól ?) .
W Tybecie jego rdzenni mieszkańcy stanowią teraz mniejszość. Ten wzrost, o którym piszesz spowodowany jest przez zamieszkałych tam Chińczyków. Co do znaczenia słowa „statystyka”, to ma ono inną wartość, gdy określa mordowanych ludzi, niż gdy np. opisuje zbiory zbóż.
Tybetu się nie opłaca wyzwalać? To co powiesz o pomocy, jaką społeczność międzynarodowa udziela teraz Birmie? Czy ona przynosi jakieś korzyści? A może rząd birmański w zamian za nią okupuje się surowcami?
„(…)zajmujecie takie stanowisko po raz pierwszy od wielu lat i prawdopodobnie wygaśniecie zaraz po zakończeniu Olimpiady.”
"ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale"
Z. Herbert, Raport z oblężonego Miasta (1982)
„Dla mnie, Wasze działania miały i mają charakter terrorystyczny, który zagraża światowej społeczności zjednoczonej wokół Ducha Olimpijskiego.
A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe?”
Yes sir. Zakatowanie człowieka jest mniejszym złem od zgaszenia ognia olimpijskiego. Pod warunkiem, że to drugie potępi MKOL bądź ONZ, a to pierwsze nie.
„To taka jest odpowiedź społeczeństwa demokratycznego na represje totalitarnego reżimu?”
Nie, bo poprawną odpowiedzią jest pogarda i protekcjonalne traktowanie ofiar, n’est-ce pas?
Chciałbym sobie wyobrazić taki dialog, gdy podczas „przesłuchania” tybetańskiego „rebelianta” oficer polityczny podejmuje oparty na takiej retoryce dialog z „przesłuchiwanym” : „Słyszysz, skurwysynu, jak pan mądrze mówi!? Duch kurwa Pokoju, braterstwa, współzaw…, współzw…, współ…. To się liczy naprawdę, jebany łysolu! Chinese are in Tibet, all right with the world!”
Ale takiego dialogu nie będzie. Po pierwsze, to już kiedyś było, gdy milionom jęczących pod jarzmem komunizmu, na zachodzie odpowiadały głosy Sartre’ów, Brechtów, Shawów, Garcii Marquezów.
Po drugie, aresztowany nie mógłby odpowiedzieć. Nie miałby takiej możliwości, bity i kopany po żebrach i głowie, wieszany na haku, szczuty psami, rażony prądem. On odpowiedzieć nie może. Ale za to w Tybecie jest wzrost.
"Lecz kto wolny, a myśli, że z oczu odpędzi
Upiora waszych jaskiń, bagienny wasz opar,
Błądzi, bo moskiewskiego świat uląkł się sędzi,
Wolnych w walce opuścił, ciemiężcę ich poparł.
I osądził się hańbą i skazał na siebie,
Uciekłszy od rozumu, szaleńczy trybunał,
I z diabłem się na polskich mogiłach pokumał
I potępiony będzie na ziemi i niebie."*
* - Kazimierz Wierzyński, Na proces moskiewski
Popołudniem odpowiem na komentarz. Przepraszam, ale do tej pory, z braku oprzyrządowania optycznego wskutek działań niezależnych ode mnie, nie byłem w stanie odpowiadać.
Tybet ratyfikował porozumienie z Chinami piszesz… Rząd PRL w 1944 roku i później też ratyfikował sporo rzeczy. Ale wiesz co? Jakoś entuzjazmu ludności to nie wzbudziło.
Idee, romantyzm i piewcy wolności na bok, maj frend. Tego będę się trzymał. Fakty są takie, że taki układ w zupełności opinie światową (jak widać) zadowalało.
ONZ przestało się interesować w 1951? No patrz pan, a ja widzę, że rezolucje na cytowanej stronie pochodzą z 1959, 1961 i 1965 roku. Możesz zauważyć w takim razie, że oficjalnego protestu nie było od ponad 40 lat. A czego się spodziewasz od organizacji, która Chiny ma w Radzie Bezpieczeństwa i byłej Komisji Praw Człowieka( którą w końcu musiano zastąpić Radą Praw Człowieka, by dłużej się nie narażać na ośmieszenie i lekceważenie postronnych obserwatorów)?
Przyznaję, zaniedbałem zauważenie tychże rezolucji. Tym niemniej, zgadzamy się w kwestii, dlaczego ONZ nie podjęło działań zakrojonych na szerszą skalę- bo Chiny by sobie tego nie życzyły, nie życzą i wątpię, żeby szybko zmieniły zdanie.
W 1945 roku RJN wysłała do ONZ raport o sytuacji Polski. Olano go ciepłym moczem.
Tak, to prawda, było powstanie w Tybecie. Zginęli ludzie. I co z tego? Międzywojenni pacyfiści twierdzili, że w I WŚ zginęło za dużo ludzi, więc obecnych dyktatorów trzeba głaskać i pozwalać im na wszystko. Byle tylko nie doszło do wojny. Czym się skończyła ich polityka, wszyscy wiemy.
Dlatego w pewnym stopniu popieram operację w Afganistanie- zdecydowany, zbrojny opór wobec kogoś, kto nie będzie się wahał przed użyciem identycznych technik.
Ta polityka nadal jest stosowana. Dopiero po latach komuś się przypomina o uciemiężonych i zaczynają sobie zadawać pytania- Może warto by było im pomóc? A może już ich wyrżnęli?
Popierało ich CIA. Czy to ma być argument przeciw? Chiny poparły Koreę, ZSRR popierał państwa arabskie i polecił rządowi PRL „wyuatować” swoich Żydów. Czy za niemoralne uznajesz postępowanie aliantów wspierających podczas wojny ruchy oporu w okupowanej Europie? A może zrzuty dla powstania warszawskiego były wtrącaniem się w wewnętrzne sprawy III Rzeszy?
Po pierwsze, nie. Zaznaczyłem, że CIA wycofało się gdy stwierdziło, że jest to bezcelowe i nierentowne. To był argument.
Po drugie, mieszasz fakty. Jesteśmy w Tybecie, nie w Europie. „Cynizujesz” i „przedstawiasz” (ergo wypluwasz) bezpodstawne zarzuty tylko po to, aby mnie oczernić i wyśmiać. Czy to jest celem Twojego komentarza? Jeżeli tak, to doczytaj do końca, a jeżeli będziesz miał ochotę dalej przelewać jad zamiast trochę pomyśleć, to będę jedynie czekał aż skończy Ci się cierpliwość i będę zmuszony wykasować parę opinii. Zaznaczam jednak, że nie chciałbym aby przybrało to taki obrót.
Tybetu nikt nie uznaje? To przeczytaj sobie o rozpadzie Jugosławii i o tym, jak nowe państwa pojawiają się na arenie międzynarodowej. A czy nieuznawanie rządu Tybetu wiąże się z nieuznawaniem praw człowieka dla Tybetańczyków?
Czytanie ze zrozumienie, Alexis... Rządu na wychodźstwie nikt nie uznaje, podobnie jak naszego polskiego rządu na wychodźstwie w okresie porządku pojałtańskiego.
Na początku XX wieku, według mojej skromnej wiedzy nie istniała ani ChRL ani ONZ.
A czy gdzieś napisałem, że na początku XX wieku to ChRL walczyło z Królestwem Albionu? Bo wydaje mi się, że Chiny istniały jako państwo w tym okresie. Owszem, nie jako ChRL, ale to chyba go nie dyskryminuje i nie odmawia mu możliwości opanowania jakiegoś terenu?
Chiny mają buldożery, Tybetańczycy jaki. Oprócz tego, że masz rację, nie wiem, czego ma ten kuriozalny argument dowodzić. Że Chiny, jako państwo bardziej rozwinięte ekonomicznie ma prawo anektować swoich sąsiadów? To nie zdziw się, jak kiedyś rano wyląduje w twojej sypialni Freikorps. Ale ciebie to nie powinno zdziwić (masz przygotowany chleb i sól ?) .
Oj Alexis Alexis... nie denerwuj się tak. To, że nie podoba Ci się porównanie z punktu widzenia stylistyki, retoryki czy gramatyki nie musi wcale oznaczać, że jego kontynuacja (pamiętaj- to wszystko jest zwarta figura retoryczna) nie jest słuszna. A Freikorps? Nic mi to nie mówi, ale biorąc pod uwagę, że cały czas przywołujesz przykłady oparte na III Rzeszy, nie zdziwię się, jeżeli okażą się jakimiś mordercami. Co w gruncie rzeczy- tak, niewiele mnie obchodzi.
W Tybecie jego rdzenni mieszkańcy stanowią teraz mniejszość. Ten wzrost, o którym piszesz spowodowany jest przez zamieszkałych tam Chińczyków. Co do znaczenia słowa „statystyka”, to ma ono inną wartość, gdy określa mordowanych ludzi, niż gdy np. opisuje zbiory zbóż.
Mam zacytować wujaszka Stalina? Bo to nie ja jako pierwszy zacząłem powoływać się na statystyki. Zniżam się jedynie do tego poziomu, jak widać bezcelowo, bo prowadzi to jedynie do eskalacji konfliktu- ludziom na widok cyferek naprawdę palma odbija.
Tybetu się nie opłaca wyzwalać? To co powiesz o pomocy, jaką społeczność międzynarodowa udziela teraz Birmie? Czy ona przynosi jakieś korzyści? A może rząd birmański w zamian za nią okupuje się surowcami?
Jednorazowo każdego stać na pomoc, w zamian za odrobinę międzynarodowego prestiżu.
"ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale"
Z. Herbert, Raport z oblężonego Miasta (1982)
Herbert, Herbert, Herbert... Poeci całkiem skutecznie idą z prądem nastrojów społecznych, wykorzystując do tego narzędzia powstałe przez szereg lat ewolucji. To tylko zazwyczaj puste słowa. Przytoczenie ich zdania niczym w istocie nie skutkuje.
„Dla mnie, Wasze działania miały i mają charakter terrorystyczny, który zagraża światowej społeczności zjednoczonej wokół Ducha Olimpijskiego.
A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe?”
Yes sir. Zakatowanie człowieka jest mniejszym złem od zgaszenia ognia olimpijskiego. Pod warunkiem, że to drugie potępi MKOL bądź ONZ, a to pierwsze nie.
Zadam więc pytanie, panie anarcho-liberał- A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe? Bo Twoja odpowiedź nijak nie odpowiada na to pytanie.
„To taka jest odpowiedź społeczeństwa demokratycznego na represje totalitarnego reżimu?”
Nie, bo poprawną odpowiedzią jest pogarda i protekcjonalne traktowanie ofiar, n’est-ce pas?
Chciałbym sobie wyobrazić taki dialog, gdy podczas „przesłuchania” tybetańskiego „rebelianta” oficer polityczny podejmuje oparty na takiej retoryce dialog z „przesłuchiwanym” : „Słyszysz, skurwysynu, jak pan mądrze mówi!? Duch kurwa Pokoju, braterstwa, współzaw…, współzw…, współ…. To się liczy naprawdę, jebany łysolu! Chinese are in Tibet, all right with the world!”
Ale takiego dialogu nie będzie. Po pierwsze, to już kiedyś było, gdy milionom jęczących pod jarzmem komunizmu, na zachodzie odpowiadały głosy Sartre’ów, Brechtów, Shawów, Garcii Marquezów.
Po drugie, aresztowany nie mógłby odpowiedzieć. Nie miałby takiej możliwości, bity i kopany po żebrach i głowie, wieszany na haku, szczuty psami, rażony prądem. On odpowiedzieć nie może. Ale za to w Tybecie jest wzrost.
Czasu nie cofniesz. Pogódź się z tym. Dzisiaj mój przyjaciel stracił ojca. Wiele lat temu ludzie też tracili ojców, matki, braci i siostry. I nic nie możesz z tym zrobić, bo nauka, wiara ani łut szczęścia nie pozwalają na przywracanie z zaświatów naszych, waszych czy czyichkolwiek zmarłych.
Czasu nie cofniesz. Z czasu wyciągaj tylko wnioski, nie brudy. Inaczej... po prostu zatrzymasz się w czasie, robiąc tego wrednemu czasowi na złość. A on i tak będzie miał Cię głęboko i będzie sobie płynąć dalej, bo może poczekać, aż odejdziesz.
Witam ponownie.
„Idee, romantyzm i piewcy wolności na bok, maj frend. Tego będę się trzymał. Fakty są takie, że taki układ w zupełności opinie światową (jak widać) zadowalało.”
No jeżeli _wolność_ nie jest dla ciebie wartością bezwzględną, to rzeczywiście trudno nam się będzie dogadać. I ja WIEM jakie były fakty (takie, że nas sprzedano…), ale zapytuję ciebie: czy to było dobre? I czy nie widzisz jakiejś analogii?
„Tym niemniej, zgadzamy się w kwestii, dlaczego ONZ nie podjęło działań zakrojonych na szerszą skalę- bo Chiny by sobie tego nie życzyły, nie życzą i wątpię, żeby szybko zmieniły zdanie.”
No a to właśnie oznacza, że ONZ jest organizacja stronniczą, więc delikatnie mówiąc jej autorytet w sprawie Tybetu jest ograniczony. Okupant ma stanowić wyrocznię o losie okupowanego? Bez jaj.
„Dopiero po latach komuś się przypomina o uciemiężonych i zaczynają sobie zadawać pytania- Może warto by było im pomóc? A może już ich wyrżnęli?”
To dlaczego odmawiasz tego prawa Tybetańczykom, którzy są jak najbardziej uciemiężeni?
„Po drugie, mieszasz fakty. Jesteśmy w Tybecie, nie w Europie.”
A to coś zmienia? Prawa człowieka, na ten przykład? Albo prawo do suwerenności?
„Cynizujesz”
O ile mogę się zgodzić z takim sądem co do mojej postawy życiowej(przy czym cynizmu nie utożsamiam jak niektórzy z chamstwem czy nihilizmem, a z drogą dążenia do cnoty trochę inną niż stoicy), to zapytam cię kto w _tej_ dyskusji jest większym cynikiem – ten, kto przechodzi do porządku dziennego nad śmiercią tysięcy ludzi, czy ten który ich broni?
„i „przedstawiasz” (ergo wypluwasz) bezpodstawne zarzuty tylko po to, aby mnie oczernić i wyśmiać.”
No to jest jeden z powodów, dla których mamy problemy ze zrozumieniem się. Znowu uciekasz się do ogólników, co przy moim zamiłowaniu do konkretu nie jest najlepszym wyjściem. Gdzież to są moje „bezpodstawne zarzuty”? W którym miejscu cię „oczerniam”? A do kpiny mam święte prawo(uświęcone przez sztukę erystyki), zresztą jak słusznie zauważyłeś, z natury jestem cynikiem. Biorąc pod uwagę fakt, że w niektórych miejscach tekstu autentycznie mnie rozjuszyłeś, to sądzę, że poczucie humoru nie jest najdotkliwszą formą odpowiedzi wobec takiego dyskutanta (tzn. takiego, który cię wkurzył, żeby znowu nie było, że coś ci zarzucam).
„Jeżeli tak, to doczytaj do końca, a jeżeli będziesz miał ochotę dalej przelewać jad zamiast trochę pomyśleć, to będę jedynie czekał aż skończy Ci się cierpliwość i będę zmuszony wykasować parę opinii. Zaznaczam jednak, że nie chciałbym aby przybrało to taki obrót.”
No tak „Konstytucja Konstytucją, ale porządek być musi”. Jeżeli sądzisz, że przelewam jad, to znaczy, że w ogóle nie zrozumiałeś mojego komentarza. Jeżeli sugerujesz, że nie myślę podczas pisania, to rodzi się pytanie: kto tu kogo oczernia? Jeżeli uważasz, że objawem myślenia( przynajmniej w tej kwestii) jest podzielanie tylko _twoich_ poglądów, to sam przyznasz, że nienajlepiej to świadczy o tobie. Na koniec: jeżeli myślisz, że ograniczanie wolności słowa jest jakimś wyjściem w dyskusji, to się mylisz.
„Czytanie ze zrozumienie, Alexis... Rządu na wychodźstwie nikt nie uznaje, podobnie jak naszego polskiego rządu na wychodźstwie w okresie porządku pojałtańskiego.”
Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem to, co ci wskazałem Krogulaszku( czemu ze mnie usilnie robisz transwestytę?), to byś wiedział, że gdyby Chińczyków wyparto z Tybetu i obecny tybetański rząd przybył tam i ukonstytuował administrację, to by go uznano. I to nie jest chciejstwo, tylko potwierdzona empirycznie procedura.
„A czy gdzieś napisałem, że na początku XX wieku to ChRL walczyło z Królestwem Albionu?”
Napisałeś, że „Przez ponad 50 lat oficjalnie nie potępiano działań ChRL. Wcześniej, na początku XX wieku, był miejscem krwawej rywalizacji brytyjsko-chińskiej.” Zdanie to można rozumieć na dwa sposoby. Albo te 50 lat to początek XX wieku (a w tedy nie ma ChRL i nie ma też nikogo, kto mógłby ja oficjalnie potępić), albo odnosi się do okresu po 1950 roku, a to stwierdzenie też jest fałszem, co udowadnia zalinkowana przez ciebie strona.
„Oj Alexis Alexis... nie denerwuj się tak. To, że nie podoba Ci się porównanie z punktu widzenia stylistyki, retoryki czy gramatyki nie musi wcale oznaczać, że jego kontynuacja (pamiętaj- to wszystko jest zwarta figura retoryczna) nie jest słuszna.”
To, że w niniejszym wykładzie masz zasadniczo rację, nie zmienia faktu, że nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
„A Freikorps? Nic mi to nie mówi, ale biorąc pod uwagę, że cały czas przywołujesz przykłady oparte na III Rzeszy, nie zdziwię się, jeżeli okażą się jakimiś mordercami.”
Freikorps = Korpus Ochotniczy. Może jakiś służył w czasie II wojny, nie wiem, ja inspirowałem się opowiadaniem A. Sapkowskiego „W leju po bombie”, w którym bohater, spacerując po Suwałkach trafia w sam środek wojny litewsko – niemieckiej :) Ale wracamy do punktu wyjścia: czy zgodnie z twoją logiką Niemcy mają prawo nas zaanektować?
„Mam zacytować wujaszka Stalina? Bo to nie ja jako pierwszy zacząłem powoływać się na statystyki. Zniżam się jedynie do tego poziomu, jak widać bezcelowo, bo prowadzi to jedynie do eskalacji konfliktu- ludziom na widok cyferek naprawdę palma odbija.”
Przyznam się, że to JA miałem zacytować Stalina, ale znowu byś mi zarzucił oczernianie. Po prostu wkurzył mnie fragment „Obecnie Tybet liczy ok. 2,5 miliona ludności, co oznaczałoby 3571-krotny wzrost. Nieźle jak na wymordowany na ludobójczą skalę naród.” Bo nim de facto negujesz tragedię Tybetańczyków. A to już jest świństwo. Poza tym nie chcesz zrozumieć, że te cyferki oznaczają liczbę zabitych ludzi. Równie dobrze mógłbyś napisać „ludziom na widok trupów naprawdę palma odbija.”
„Jednorazowo każdego stać na pomoc, w zamian za odrobinę międzynarodowego prestiżu.”
Jednorazowo? Czyli sugerujesz, że jeżeli za tydzień huragan zniszczy np. Tajlandię, to im nikt nie przyśle pomocy? Poza tym – czy tylko prestiż się liczy? Czy wartości humanitarne nic już nie znaczą?
„Herbert, Herbert, Herbert... Poeci całkiem skutecznie idą z prądem nastrojów społecznych, wykorzystując do tego narzędzia powstałe przez szereg lat ewolucji.”
Obrażasz człowieka, którego biografii jak widać nie znasz, gdyż wiedziałbyś jaka była jego postawa w czasach stalinowskich( hint: zupełnie różna od ówczesnego „prądu nastrojów społecznych”)
„To tylko zazwyczaj puste słowa. Przytoczenie ich zdania niczym w istocie nie skutkuje.”
W tej dyskusji? Ależ oczywiście, że tak bo pokazuje fałszywość twojego zarzutu o „zajmowaniu takiego stanowiska po raz pierwszy od wielu lat.” O takich osobach jak Jan Paweł II czy Richard Gere nie wspomnę.
A bardziej ogólnie o mocy słów poetyckich – nie zastanawiałeś się nigdy nad ludźmi walczącymi i ginącymi z „Bogurodzicą” „Mazurkiem Dąbrowskiego”, „Boże coś Polskę” na ustach? Nadal będziesz twierdził, że to nie ma żadnego znaczenia?
„Zadam więc pytanie, panie anarcho-liberał”
Ja ci dam „anarcho” :P Anarchiści są przeciwnikami wszelkich form państwowości, a ja popieram tutaj coś zupełnie odwrotnego.
„A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe? Bo Twoja odpowiedź nijak nie odpowiada na to pytanie.”
A jak te organy i instytucje, itp. zachowywały się wobec ustaw norymberskich w 1935 roku, a jak w 1946? Jak potraktowały kwestię czechosłowacką w 1938, a jak w 1945? Chorągiewka na wietrze, proszę pana, chorągiewka na wietrze. Czarne może być w poniedziałek białe, a we wtorek czarne. Nie potrzebuję rezolucji ONZ, żeby odróżnić dobro od zła. Zresztą jak ty mi o procedurach, to kojarzysz na czym polega formuła Radbrucha?
„Czasu nie cofniesz. Pogódź się z tym. Dzisiaj mój przyjaciel stracił ojca. Wiele lat temu ludzie też tracili ojców, matki, braci i siostry. I nic nie możesz z tym zrobić, bo nauka, wiara ani łut szczęścia nie pozwalają na przywracanie z zaświatów naszych, waszych czy czyichkolwiek zmarłych.”
Mogło być ciekawie, ale żeś zrobił woltę w kierunku absurdu. Pozwól, że ci wytłumaczę, bo najwidoczniej nie rozumiesz. Jeżeli można spytać: to czy owego ojca zastrzelono, powieszono, czy zakatowano na śmierć? Bo jeżeli nie, to nie mamy o czym rozmawiać. Jeśli ktoś mi bliski umiera raka, to pretensji nie mogę mieć do nikogo. Kogo mam niby oskarżyć, komórkę rakową? Ale jeżeli ten sam bliski zostaje zamordowany, no to chyba mam prawo dochodzić sprawiedliwości? A ty między tymi dwoma przypadkami stawiasz znak równości. Gdyby twój przyjaciel wiedział konkretnie, że w danym momencie jego ojcu grozi śmierć i mógłby jej zapobiec( zakładam, że tak nie było), a nie podjąłby żadnego działania, to jakbyś go ocenił? Mi chodzi tylko o jedno : o sprawiedliwość. Równie dobrze możesz proponować, żeby nie ścigano morderców, bo umarłym żaden wyrok życia nie wróci, a zresztą na świecie ginie tyle ludzi…
„Czasu nie cofniesz. Z czasu wyciągaj tylko wnioski, nie brudy. Inaczej... po prostu zatrzymasz się w czasie, robiąc tego wrednemu czasowi na złość. A on i tak będzie miał Cię głęboko i będzie sobie płynąć dalej, bo może poczekać, aż odejdziesz.”
Z czasu, drogi panie, jak słusznie zauważyłeś trzeba wyciągać wnioski. Także te dotyczące ludzkiego okrucieństwa i podłości. Jaki związek ma „wyciąganie wniosków” z kłanianiem się nisko kanalii, o której wiesz, że jest idealną kopia takiej samej kanalii z przeszłości?
Sądziłeś, ze pojąłeś naturę czasu. Ja ją widzę inaczej.
„(…) chociaż Historia też ma tylko jedno krótkie życie, ale jest to życie, które wciąż się odradza. Historia jest kobietą i jej przywilejem jest powtarzanie wciąż tego samego kurewstwa, a obo-wiązkiem płodzenie swoich własnych kopii, które płodzą następne kopie i tak w nieskończoność, bez ustanku, toczy się niczym niegasnące echo, a każda powtórka różni się tylko chwilowym folklorem sprzętów i ubiorów.”
W. Łysiak „Dobry”
„Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd,
wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe.”
Księga Koheleta, 12,14
Prześlij komentarz